 |
|
| Autor |
Wiadomość |
Szkutko
Wielki Dyftong


Dołączył: 28 Wrz 2007 Posty: 607 Skąd: Moryń / Szczecin |
|
|
| Czw Paź 01, 2009 22:43 |
|
 |
Reklama
|
|
| Czw Paź 01, 2009 22:43 |
|
 |
kagda
Ziomek ^^


Dołączył: 23 Wrz 2007 Posty: 491 Skąd: Maszewo / Szczecin |
|
|
|
Tekst od dra Kazimierskiego:
Jonathan Swift
SKROMNA PROPOZYCJA
Co zrobić, by dzieci biedaków nie były ciężarem dla swych rodziców lub kraju
Smętny to obraz dla tych, co spacerując po naszym wielkim mieście, lub po kraju podróżując, widzą ulice, gościńce i drzwi chat zapełnione tłumem żebrzących niewiast, za którymi postępuje po troje, czworo albo i sześcioro dzieci, a wszyscy w łachmanach i o jałmużnę prze¬chodnia każdego nagabują. Nie mogąc uczciwą pracą bytu im zapewnić, matki te zmuszone są bezustannie wędrować, upraszając o wspomożenie bezbronnych dziatek, które, gdy dorosną, z braku zatrudnienia złodziejami się stają lub porzucają drogi nasz kraj, by w Hiszpanii za Pre¬tendenta walczyć albo sprzedają się na Barbados.
We wszystkich, jak mniemam, kręgach panuje zgoda, że taka mnogość małych dzieci w ramionach, na plecach czy u nóg matek, a nierzadko i ojców, wielką jest dodatkową bolączką dla naszego kraju, który w jakże opłakanym znajduje się dzisiaj stanie; i przeto ten, kto wskazałby go¬dziwy, tani i łatwy sposób, jak dzieci owe wartościowymi i pożytecznymi członkami społeczeństwa uczynić, wielką oddałby ogółowi przysługę, godną wystawienia mu pomnika, jako wybawicielowi narodu.
Wszelako zamysł mój nie ogranicza się do tego, aby zatroszczyć się jedynie o potom¬stwo zdeklarowanych żebraków; sięga on o wiele dalej, ma bowiem objąć wszystkie niemowlęta określonego wieku, których rodzice w istocie rzeczy równie nikłą mają możność wykarmienia swego potomstwa jak ci, co naszego miłosierdzia na ulicach upraszają.
Co do mnie, to po latach przemyśliwania nad tą ważną kwestią i zbadaniu z największą powagą licznych projektów innych pomysłodawców, wszystkie ich wyliczenia uznałem za wielce bałamutne. Jak wiadomo, po opuszczeniu matczynego łona, świeżo narodzone niemowlę może się przez dwanaście następnych miesięcy wyżywić samym mlekiem rodzicielki z niewielkim dodatkiem innych pokarmów, wartych nie więcej jak dwa szylingi, którą to sumę, lub jej równowartość w od¬padkach z cudzego stołu, matka może mu bez trudu zapewnić uczciwą żebraniną, proponuje więc, aby właśnie od ukończenia pierwszego roku zająć się ich losem w sposób, który sprawi, że miast stawać się ciężarem dla rodziców lub parafii, bądź do końca życia nie mieć co na grzbiet ani do gęby włożyć, odwrotnie – do wyżywienia, a po trosze przyodziania tysięcy ludzi mogły się przyczynić.
Projekt mój ma też inną jeszcze wielką zaletę, tę mianowicie, że zapobiegnie samo¬wolnym poronieniom, tudzież obrzydłej, a niestety, częstej w naszym kraju praktyce mordowania nowonarodzonych dzieci przez własne matki, pozbywające się nieprawego potomstwa bardziej, jak mniemam, z biedy niźli ze wstydu – który to proceder najbardziej zatwardziałe i zdziczałe serca zgrozą przejmuje.
Szacując, jak zwykło się czynić, ilość dusz zamieszkujących nasze królestwo na półtora miliona, przyjąć można, że jest wśród nich około dwustu tysięcy stadeł z płodnymi żonami, zaś odjąwszy od tej liczby trzydzieści tysięcy małżeństw, mogących zapewnić swemu potomstwu byt, choć lękam się, czy jest ich aż tak wiele, zważywszy na panujące dziś w królestwie ubóstwo – tak czy inaczej, zostaje siedemdziesiąt tysięcy płodnych niewiast. Jeśli pomniejszymy tę liczbę o kolej¬ne pięćdziesiąt tysięcy niewiast, które poronią lub których dzieci czy to z powodu choroby, czy od nieszczęśliwego przypadku roku nie dożyją, zostaje nam co roku jakieś dwadzieścia tysięcy nowo narodzonych dzieci. A teraz zapytajmy: jak dzieci owe wyżywić i jak je wychować, skoro, jako się rzekło, w obecnym stanie rzeczy żadną znaną dotąd metodą niepodobna tego sprawić, nie mogąc dać im zatrudnienia ani w rzemiośle, ani na roli: bo domów nie budujemy (ma się rozumieć, po wsiach), a ziemi nie uprawiamy; zaś mało które dziecko, chyba nad wiek pojętne, przed szóstym rokiem może się samo ze złodziejstwa wyżywić, a lubo przyznaję, że do rzemiosła tego są od małe¬go przysposabiane, w młodszych latach za czeladników jeno mogą uchodzić, a to wiem od pewnego znacznego dżentelmena z hrabstwa Cavan, który mnie zapewnił, że nawet w owej słynącej z bie¬głości w rzeczonym rzemiośle części naszego królestwa spotkał się może z paroma przypadkami złodziejaszków mniej niż sześć lat mającymi.
Dowiedziałem się od kupców naszych, że chłopak czy dziewczyna przed dwunastym rokiem życia nie jest poszukiwanym towarem, a nawet jeśli wiek ten osiągnie, dają zań nie więcej jak trzy funty, w najlepszym razie trzy funty i pół korony, z czego ani rodzice, ani królestwo nija¬kiego nie mają zysku, jako że wyżywienie i najnędzniejszy przyodziewek musiał kosztować co najmniej cztery razy więcej.
Teraz przeto niech wolno mi będzie podzielić się mymi myślami, które, jak ufam, naj¬mniejszej nie powinny wzbudzić obiekcji.
Pewien dobrze znający się na rzeczy Amerykanin, mój znajomy z Londynu, zapewnił mnie, że młodziutkie i zdrowe, dobrze odżywione roczne dziecko wielce jest smakowitym i nader pożywnym pokarmem, zarówno duszone w jarzynach jak pieczone, smażone czy gotowane, z czego wnoszę, że nadaje się także dla przyrządzenia gulaszu albo potrawki.
Pozwalam sobie przeto pokornie podać ogółowi pod rozwagę propozycję, aby z owych wyliczonych wcześniej stu dwudziestu tysięcy dzieci dla dalszego rozrodu zachować dwadzieścia tysięcy, z czego jedną czwartą stanowiłyby dzieci płci męskiej, czyli więcej niż się normalnie stosu¬je w hodowli owiec, bydła rogatego czy świń, a to przez wgląd na to, że dzieci te są po większej części spłodzone poza małżeństwem, tę bowiem okoliczność nasi barbarzyńcy za nic sobie mają, tedy jeden samiec wystarczy dla obsłużenia czterech samic. Pozostałe sto tysięcy dzieci, kiedy osią¬gną jeden rok życia, można oferować na sprzedaż co dostojniejszym a bogatszym obywatelom królestwa, przykazawszy matkom, aby w ostatnim miesiącu obficie karmiły maleństwa piersią, a to dla dodania im pulchności i tłustości przed pójściem na stół. Na przyjęcie w gronie przyjaciół z jednego dziecka dwa dania mieć można, a gdy rodzina sama do stołu zasiada, zadnia i przednia część na grzeczny wystarczą posiłek, zaś przyprawione odrobiną soli i pieprzu na czwarty dzień, specjalnie w zimie, najlepsze będą, kiedy je ugotować.
Wedle mych obliczeń, świeżo narodzone dziecko waży średnio dwanaście funtów, a po dwunastu miesiącach, jeśli przyzwoicie karmione, osiąga wagę dwudziestu ośmiu funtów.
Przyznaję, że mięso to będzie dosyć kosztowne, stąd nader stosowne dla naszych posia¬daczy ziemskich, którzy, jako że pożarli już dużą część ich rodziców, największe wydają się mieć prawo do dzieci.
Sezon na mięso niemowlęce trwać będzie przez cały rok, lecz największa jego obfitość przypadnie na marzec i okolice marca, wiemy bowiem od poważnego autora, znamienitego fran¬cuskiego doktora, że ponieważ rybna dieta sprzyja rozrodczości, przeto w katolickich krajach w dziewięć miesięcy po Wielkim Poście rodzi się więcej dzieci niźli w innych porach roku; można zatem w rok po Wielkim Poście spodziewać się nadzwyczajnej podaży towaru, bowiem w naszym królestwie na czworo niemowląt przypada najmniej troje małych papistów, z czego dodatkową korzyścią będzie zmniejszenie liczby papistów w kraju.
Wedle mych obliczeń, odchowanie jednego dziecka żebraków (do których zaliczam wszystkich drobnych dzierżawców i robotników rolnych, tudzież trzy piąte farmerów) w pierwszym roku życia kosztuje, razem ze spowiciem, około dwóch szylingów, nie sądzę więc, by jakikolwiek dżentelmenów pożałował dziesięciu szylingów za świeżą tuszkę pulchnego niemowlęcia, z której, jako się rzekło, wyjdą cztery porcje wybornego i pożywnego mięsa na posiłek spożywany w ro¬dzinnym gronie bądź jedynie z bliską osobą. Tym sposobem dziedzic nauczy się być dobrym panem i zyska sympatię swych dzierżawców, a matka zarobi osiem szylingów na czysto i będzie zdatna do pracy aż do spłodzenia kolejnego dziecięcia.
Osoby bardziej zapobiegliwe (czego obecne czasy w rzeczy samej wymagają) mogą obedrzeć dziecko ze skóry, ta bowiem, po sztucznym jej wyprawieniu, nadaje się znakomicie na damskie rękawiczki bądź letnie trzewiki dla eleganckiego dżentelmena.
Co się tyczy Miasta Dublina, można w nim wyznaczyć na ten cel specjalne jatki położone w dogodnych miejscach, a co do rzeźników, to chętnych z pewnością nie zabraknie, choć osobiście doradzam, aby dzieci kupować jeszcze żywe i przyprawiać świeżo spod noża, jak to się zwykło czynić z pieczonymi prosiętami.
Pewien nader zacny osobnik, prawdziwie kraj nasz miłujący, którego cnoty wysoko cenię, w trakcie niedawnej ze mną na ten temat rozmowy był łaskaw zaproponować udoskonalenie mego planu. Powiedział mianowicie, że skoro tylu naszych posiadaczy ziemskich wyniszczyło w swych włościach jelenie, więc czy nie byłoby rzeczą wielce pożyteczną, gdyby niedostatek dziczyzny zastąpić mięsem młodych pacholąt i dziewek liczących nie więcej jak czternaście i nie mniej jak dwanaście lat, jako że po wszystkich hrabstwach siła jest dziś młodych ludzi obojga płci, którzy przymierają głodem, nie mogąc pracy znaleźć ani nająć się do służby; prawo zaś do rozporządzenia nimi mieliby rodzice, jeśli takowi żyją, a jak nie, to najbliżsi krewni. Mimo jednak szacunku, jakim darzę tak zacnego przyjaciela i wielce zasłużonego patriotę, nie potrafię się z nim w tej kwestii do końca zgodzić, albowiem co się tyczy młodych chłopców, wspomniany już amerykański znajomek, mający w tej kwestii duże doświadczenie, upewnił mnie, że mięso chłopięce bywa zwykle żylaste i chude, podobnie jak ciała naszych uczniów od ciągłego wprawiania się w ćwiczeniach, nadto zaś mało smaczne, zatem nie opłaca się ich tuczyć. Jeśli zaś o dziewczęta chodzi, niech wolno mi będzie zauważyć, że byłoby to z uszczerbkiem dla ogółu, ponieważ dotknęłoby istoty mające wkrótce same rodzić dzieci; nie podobna też przewidzieć, czy osoby szczególnie wrażliwego usposobienia nie potępiłyby takiego postępowania (całkiem zresztą niesłusznie), znajdując w nim pewien rys okrucieństwa, które, przyznaję to, budzi we mnie zawsze gorący sprzeciw, ilekroć dostrzegę jego ślad w jakiejkolwiek, skądinąd w najlepszej wierze powziętej propozycji.
Na usprawiedliwienie mego przyjaciela, plan ów, jak sam mi wyznał, zrodził się w jego głowie za podszeptem sławnego Sallmanazura, który z wyspy Formozy się wywodzi, a do Londynu przybył ze dwadzieścia lat temu. Otóż wspomniał on mimochodem memu przyjacielowi, że gdy w jego kraju skazany zostaje na śmierć młodzieniec lub młoda dziewka, kat sprzedaje potem zwłoki wysoko postawionym osobom jako największy rarytas, a pewnego razu, za jego pamięci, ciało pulchnej piętnastolatki wysłanej na szafot za trucicielski zamach na Cesarza, po odcięciu od szubienicy i oprawieniu, sprzedano Premierowi Cesarskiej Wysokości i wysokim Mandarynów dworu za sumę czterystu koron. Nasze królestwo, przyznaję, niewiele by na tym ucierpiało, gdyby podobny użytek uczynić z poniektórych młodych a pulchnych mieszkanek naszej stolicy, które bez najmniejszego uszczerbku dla własnej kiesy każą się wszędzie obnosić w lektyce, pokazując się w teatrze i miejscach zgromadzeń obleczone w cudzoziemskie fatałaszki, za które nigdy nie płacą.
Poniektóre osoby melancholijnego ducha wielce się frasują nadmiarem ludzi ubogich a dotkniętych wiekiem, kalectwem albo chorobą, upominając się, bym skupił myśli na tym, co należałoby uczynić dla uwolnienia kraju od tak niewygodnego ciężaru. Wszelako ja bynajmniej się tym nie turbuję, albowiem, jak dobrze wiadomo, ludzie ci wystarczająco szybko spełniają nasze oczekiwania, mrąc i marniejąc z dnia na dzień od zimna i głodu, brudu i robactwa. Co się zaś tyczy młodszych wiekiem najemników, ich obecna kondycja przedstawia się niemniej obiecująco. Nie znajdując dla siebie żadnego zatrudnienia, z braku jadła schną i więdną do tego stopnia, że jeśli nawet dostaną przypadkiem najpodlejszą robotę, nie mają dosyć siły, aby ją wykonać, tym szczęśli¬wym sposobem zarówno siebie jako i kraj od przyszłych nieszczęść wybawiając.
W przydługie jednak wdałem się dygresje, pora zatem wrócić do rzeczy. Uczyniona tu propozycja przyniesie, jak mniemam, naszemu krajowi nader liczne, oczywiste i bardzo poważne korzyści.
Po pierwsze, jak już mówiłem, walnie się przyczyni się do zmniejszenia ilości papistów, których co roku nam przybywa, są bowiem najszybciej się rozmnażającą częścią naszego narodu, a przy tym jego najgorszym wrogiem, gdyż rozmyślnie zostają w kraju, aby móc tym łatwiej Pretendenta na tron przywrócić, w czym, jak mają nadzieję, pomoże im nieobecność wielkiej liczby protestantów, którzy wolą za granicą szczęścia szukać, niźli żyć we własnym kraju i na przekór swemu sumieniu płacić dziesięcinę episkopalnemu wikariuszowi.
Po wtóre, biedni dzierżawcy posiądą na własność cenną rzecz, która normalnym biegiem rzeczy na cierpienie byłaby wydana, a tak pomoże im zapłacić rentę dzierżawną, jako że ich zboże i bydło dawno zostały zajęte, a pieniędzy nigdy nawet nie widzieli.
Po trzecie, zważywszy na to, że utrzymanie stu tysięcy dzieci od drugiego roku wzwyż musiałoby, najmarniej licząc, kosztować per annum co najmniej dziesięć szylingów na głowę, przeto bogactwo kraju zwiększy się tym sposobem o pięćdziesiąt tysięcy funtów rocznie, nie wspominając już o korzyściach płynących z pojawienia się nowej potrawy na stole każdego obdarzonego wyrafinowanym smakiem wielmoża tudzież znacznego ożywienia handlu czysto rodzimym towarem własnego chowu.
Po czwarte, niewiasty regularnie płodzące dzieci, oprócz ośmiu szylingów rocznego zysku ze sprzedaży dzieci, wolne będą od konieczności łożenia na późniejsze utrzymanie swego potomstwa.
Po piąte, nowe jadło przysporzy zapewne licznej klienteli oberżom, gdzie przezorni winiarze zabiorą się niechybnie do wymyślania najlepszych przepisów przyrządzania wyśmienitych potraw, co sprawi, że ich gospody będą odwiedzane przez najznakomitszych gości, słusznie mieniących się znawcami rozkoszy stołu, zaś każdy sposobny kucharz, który umie swych gości ukontentować, dopilnuje, aby ceny dorównały oczekiwaniom smakoszy.
Po szóste, będzie to wielka zachęta do zawierania małżeństw, o co wszystkie cywilizowane narody zabiegają po dobroci lub przymuszając doń z pomocą nakazów i kar. Matki czulszą i staranniejszą opieką otoczą swe biedne dziatki, gdy widzieć będą przyszły los potomstwa urządzonym ku ogólnemu, by tak rzec, zadowoleniu w taki sposób, aby miast kosztów, co roku zysk przynosiło. Rychło zobaczymy, jak zamężne niewiasty poczną ze sobą godnie rywalizować, która najtłuściejsze dziecko na targ przyniesie, mężowie zaś otoczą swe żony miłością nie mniejszej od tej, jaką darzą dziś źrebne kobyły, cielne krowy czy mające się oprosić maciory, mniej też będą skorzy do okładania żon razami i kopniakami (co dziś nazbyt często się zdarza), bojąc się, aby nie poroniły.
Wiele innych pożytków można by wyliczyć: na przykład, powiększenie o ładnych parę tysięcy tusz naszego eksportu peklowanej wołowiny. Nadto zaś, przyrost wieprzowiny i ulepszenie sztuki robienia dobrego bekonu, którego tak nam nie dostaje z przyczyny wielkiego wybijania świń, które zbyt często pojawiają się na naszych stołach, choć ich mięso smakiem ni wspaniałością równać się nie może z tłuściutkim, dobrze wyrośniętym rocznym dzieciątkiem, które, upieczone w całości, pięknie będzie się prezentować na uczcie u Lorda Majora lub na innej publicznej uroczystości.
Przyjmując, że mięso dzieci znajdzie stałych nabywców w tysiącu stołecznych domów, a znajdą się i takie, w których będzie ono gościć na specjalne okazje, szczególnie wesel i chrzcin, rachuję, iż miasto Dublin wchłonąć winno około dwudziestu tysięcy sztuk, zaś pozostałe osiemdziesiąt tysięcy znajdzie zbyt w pozostałych częściach królestwa (gdzie, jak mniemam, cena byłaby nieco niższa).
Nie widzę najmniejszego powodu, dla którego moja propozycja miałaby natrafić na sprzeciw, chyba gdyby kto zarzut wysunął, że tym sposobem królestwo znacznie się wyludni. Takiemu z ochotą przytaknę, bo była to w istocie główna myśl, dla której przedstawiam światu mą propozycję. Upraszam bowiem czytelnika, by miał to na uwadze, że ratunek mój zamyśliłem nie dla żadnego z cudzoziemskich krajów, jaki istnieją bądź kiedykolwiek, jak mniemam, nastaną, a tylko i jedynie dla naszego osobliwego królestwa Irlandii. Niech mi przeto nikt nie mówi o innych sposobach ratowania kraju: obłożeniu nieobecnych podatkiem pięciu szylingów od funta; wyrzeczeniu się wszelkiej odzieży i sprzętów domowych krom tych, które sami wytwarzamy z rodzimego materiału; poniechaniu używania przedmiotów i towarów, rodzących cudzoziemskie upodobanie do luksusu; ukróceniu płochej a rozrzutnej dumy, próżności, bezczynności i skłonności do hazardu u naszych dam; wdrażaniu do oszczędności, rozwagi i umiarkowania; wpajaniu miłości do ojczyzny, czym różnimy się nawet od Lapończyków i mieszkańców Topinamboo; poniechaniu waśni i wewnętrznych sporów, aby nie postępować jak Żydzi, którzy mordowali się wzajem nawet wtedy, gdy wróg ich miasto oblegał; pomiarkowaniu ochoty do zaprzedawania za darmo własnych sumień i własnej ojczyzny; wpojeniu naszym właścicielom ziemskim bodaj odrobiny miłosierdzia dla dzierżawców. Wreszcie o tchnieniu ducha uczciwości, umiejętności i pracowitości w naszych sklepikarzy, którzy, gdyby udało się kiedy podjąć rezolucję wzywającą do kupowania jedynie rodzimych towarów, zmówiliby się w jednej chwili, aby nas wyzyskać i oszukiwać na wadze, cenie i jakości, i ani by pomyśleli, co uczynić wypada, aby rzetelny handel zaprowadzić, choćby ich o to po wielekroć a szczerze upraszano.
Przeto raz jeszcze powtarzam, niech nikt mi nie opowiada o tych lub im podobnych sposobach ratowania kraju, póki nie wyłoni się bodaj cienia nadziei na zaistnienie szczerej a uczciwej chęci wprowadzenia ich w życie.
Co do mnie, to zbrzydło mi po latach proponowanie mym rodakom próżnych i jałowych, wizjonerskich idei i gdy na koniec straciłem ze szczętem nadzieję na jakąkolwiek poprawę, wpadłem szczęśliwie na pomysł przedłożonego tutaj rozwiązania, które jest nie tylko nowe, lecz ponadto nader praktyczne i rzeczowe, do tego tanie i niekłopotliwe, a ponieważ tylko nas samych tyczyć będzie, nie musimy się obawiać, by w czymkolwiek Anglię urazić mogło. Towar ten bowiem nie zniesie eksportu, gdyż mięso posiada zbyt delikatną konsystencję, by znieść długie przetrzymywanie w soli, choć mógłbym wymienić kraj, który i bez soli cały nasz naród pożarłby z ochotą.
Nie jestem wszelako aż tak zażarcie przywiązany do mego pomysłu, by odrzucić wszelkie inne propozycje mądrych ludzi, które uznano by za równie, jak moja, niewinne, tanie, proste, a skuteczne. Zanim jednak przyjdzie komu ochota przeciwstawić się memu projektowi i na jego miejsce zaproponować lepszy pomysł, niech jego autor albo autorzy będą łaskawi rozważyć z największą powagą dwa aspekty sprawy. Po pierwsze, jakim sposobem, w obecnej kondycji naszego kraju, stutysięcznej rzeszy bezużytecznych gąb i pleców jaki taki wikt i obleczenie zapewnić zamierzają. A po drugie, w królestwie naszym żyje dziś blisko milion ludzkich stworzeń, których długi, gdyby wszystkie ich zasoby połączyć we wspólny majątek, wyniosłyby dwa miliony funtów sterlingów, a do nich, prócz zawodowych żebraków, należy większość kmieci, dzierżawców i najmitów razem z żonami i dziećmi, będący de facto żebrakami; przeto upraszam polityków, którym plan mój nie przypadnie do smaku i być może ośmielą się mu przeciwstawić, niech wprzódy zapytają rodziców owych śmiertelników, czy w ich obecnym mniemaniu nie byłoby wielkim szczęściem, gdyby jako roczne niemowlęta w zalecany przez mnie sposób zostali sprzedani na mięso, a tym samym uniknęli pasma nieszczęść i niedoli, jakie ich nieprzerwanie dotykają: od ucisku panów; od niemożności płacenia dzierżawy, skoro fachu ani pieniędzy nie mają; niedostatku codziennej strawy; braku odzienia i dachu nad głową dla ochrony przed niepogodą; i nieodwołal¬nego widma takich samym albo i gorszych niedoli czekających ich potomstwo aż po kres pokoleń.
Oświadczam uroczyście, że zalecając wykonanie owej niezbędnej pracy, nie mam na uwadze nijakiego osobistego profitu, a kieruje mną jedynie myśl o pomyślności kraju, troska o rozwój naszego handlu i los nieletnich dzieci, chęć ulżenia doli biedaków i umilenia życia bogaczom. Na zysk najmniejszy z własnych dzieci liczyć nie mogę: najmłodsze ma dziś lat dziewięć [w oryginale HTML brak przecinka ] a żona ma dawno wiek płodności przekroczyła.
tłumaczyła Ewa Krasiński
_________________ "Per aspera ad astra!" |
|
| Czw Lis 19, 2009 08:54 |
|
 |
xxxINKAxxx
Ziomek ^^


Dołączył: 31 Sty 2008 Posty: 452
|
|
|
| Wto Lis 24, 2009 22:27 |
|
 |
marta_de
Wielki Dyftong


Dołączył: 12 Lis 2007 Posty: 549
|
|
|
|
Opcję? Ktoś widać nie słucha prof. Kołodziejek na wykładach ^^
|
|
| Sro Lis 25, 2009 16:28 |
|
 |
Puchaty
Towiański


Dołączył: 03 Paź 2007 Posty: 426 Skąd: Słupsk/Szczecin |
|
|
|
Czekaj, czekaj. To też się jakoś nazywa. Puryzm egocentryczny?
_________________ Bo Królem był zawsze najsilniejszy, nie tylko dzięki samej sile, ale dzięki sile, sprytowi i szczęściu. Królem wśród szczurów. ('Król szczurów') |
|
| Sro Lis 25, 2009 17:50 |
|
 |
xxxINKAxxx
Ziomek ^^


Dołączył: 31 Sty 2008 Posty: 452
|
|
|
|
Że jak proszę? Możliwe, że na rzeczonym wykładzie mnie nie było.
I nie rozumiem.
Opcja to opcja:]
|
|
| Sro Lis 25, 2009 18:03 |
|
 |
pozitiv
Ziomek ^^


Dołączył: 28 Lip 2007 Posty: 453 Skąd: Słubice |
|
|
|
 |
 |
Czekaj, czekaj. To też się jakoś nazywa. Puryzm egocentryczny? |
LOL Krótko i na temat!
_________________ Ale przede wszystkim: Żeby dziś czegoś dokonać, trzeba być trochę durniem jednak.
"Jeżeli chce pani kłamać, niech pani przeniesie się na politologię." pan J. |
|
| Sro Lis 25, 2009 20:05 |
|
 |
marta_de
Wielki Dyftong


Dołączył: 12 Lis 2007 Posty: 549
|
|
|
|
 |
 |
Czekaj, czekaj. To też się jakoś nazywa. Puryzm egocentryczny? |
Raczej miałam na myśli znaczenie słowa opcja. Ale niech będzie i tak.
|
|
| Sro Lis 25, 2009 21:34 |
|
 |
Emilia
Ziomek ^^


Dołączył: 08 Paź 2007 Posty: 303 Skąd: Szczecin |
|
|
|
1. << ta możliwość, którą się wybiera z wielu>>
Opowiedzieć się za jakąś opcją. Lepiej: Wybrać jakąś możliwość.
2. << wybór, możliwość wyboru >>
Dokonał opcji na rzecz polskości. Lepiej: Wybrał polskość, opowiedział się za polskością
3. <<określone stanowisko w jakiejś sprawie, orientacja polityczna, stronnictwo>>
nadużywane w publicystyce: Opcja prezydencka. Lepiej: Popieranie prezydenta.
4. <<oficjalne pozwolenie na działalność, zwykle gospodarczą>>
Np. otrzymać opcję na budowę sali.
Źródło: Wielki Słownik Poprawnej Polszczyzny, PWN 2007
"To tak przykład, na przykład, ale trochę odbiegający od tematu"
_________________ "Żyje tym co czuję, z życia biorę to co mi smakuje.
(...) Jestem sobą, mam to szczęście,
bo nie wszyscy mogą."
IRA - Ogień |
|
| Sro Lis 25, 2009 21:55 |
|
 |
xxxINKAxxx
Ziomek ^^


Dołączył: 31 Sty 2008 Posty: 452
|
|
|
|
 |
 |
 |
 |
Czekaj, czekaj. To też się jakoś nazywa. Puryzm egocentryczny? |
Raczej miałam na myśli znaczenie słowa opcja. Ale niech będzie i tak. |
Puryzm egocentryczny - to przesadne dbanie o poprawność językową i na dodatek uważanie, że to słowo poprawiającego jest najmądrzejsze...
|
|
| Sro Lis 25, 2009 22:03 |
|
 |
xxxINKAxxx
Ziomek ^^


Dołączył: 31 Sty 2008 Posty: 452
|
|
|
|
Dzięki za wyjaśnienie tej "opcji" Dobrze wiedzieć 
|
|
| Sro Lis 25, 2009 22:05 |
|
 |
pozitiv
Ziomek ^^


Dołączył: 28 Lip 2007 Posty: 453 Skąd: Słubice |
|
|
|
Już drugi raz zdarza się taka komiczna sytuacja - robicie straszne offtopy i post, który zawierał ważnego linka, zaginął w rozważaniach nad "opcją" - wyluzujcie.
Na dodatek nikt nie zauważył ironii w poście Puchatego, o zgrozo.
Od tego rodzaju rozmów są osobne tematy i działy, nie zaśmiecajcie, proszę, swoimi uwagami tematów dotyczących np. LP. A jeżeli kogoś tak bardzo razi "opcja" i "9 grudzień" to niech się zgłosi - zostanie mianowany na osobę odpowiedzialną za korektę i będzie mógł się wyżyć na postach jakkolwiek niepoprawnych.
_________________ Ale przede wszystkim: Żeby dziś czegoś dokonać, trzeba być trochę durniem jednak.
"Jeżeli chce pani kłamać, niech pani przeniesie się na politologię." pan J. |
|
| Sro Lis 25, 2009 23:26 |
|
 |
Serek
Ziomek ^^


Dołączył: 29 Lip 2007 Posty: 484 Skąd: Sz-n |
|
|
| Czw Lis 26, 2009 17:35 |
|
 |
Gośka
Ziomek ^^

Dołączył: 29 Lip 2007 Posty: 378
|
|
|
| Sro Gru 16, 2009 14:31 |
|
 |
abc
Zagubiony w Czarnolesie

Dołączył: 03 Cze 2008 Posty: 5
|
|
|
| Pon Sty 18, 2010 17:03 |
|
 |
Reklama
|
|
| Pon Sty 18, 2010 17:03 |
|
 |
|
|
|
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|
 |
|